Opinie naszych pacjentów

Wszystko, co robimy w naszej pracy ma na celu pomoc ludziom, a w szczególności dzieciom, które tego potrzebują.

Poniżej znajdziesz kilka prawdziwych opinii o tym, jak pomogliśmy tym, którzy na pomoc z naszej strony bardzo liczyli.

Wśród naszych pacjentów nie znajdziesz nikogo, kto nie byłby zadowolony i nie widział efektów naszej wspólnej ciężkiej pracy.

Adaś w tym roku poszedł do pieszej klasy. Nauczyciele nie mają porównania z tym co było przed wakacjami. Adaś świetnie sobie radzi w szkole. Ma nauczyciela wspomagającego, co dzień przez 2h jest u nich w klasie. Wychowawczyni mówiła, że często musi stopować nauczyciela wspomagającego, bo Adaś nie potrzebuje pomocy.

Społecznie odnalazł się fantastycznie. Dzieci go bardzo lubią i jest przez nie rozumiany. Co jest dużą zmianą, bo był troszeczkę wycofanym dzieckiem. Przez to jak mówił wolał nie podejmować żadnych interakcji z innymi dziećmi. Bał się że nie zostanie zrozumiany i dzieci będą się z niego śmiały i nie chciały się z nim bawić. Teraz nie ma z tym żadnych problemów.

Pedagog szkolna też jest pod dużym wrażeniem Adama. Po obserwacji mówiła, że nic jej się nie zgadza z opinią z poradni pedagogicznej. Mówiliśmy, że Adaś był poddany zabiegom mikro polaryzacji i stąd te różnice między opinią ze stycznia a tym co jest teraz.

My też zauważyliśmy różnice. Zdania są coraz bardziej rozbudowane.  Zazwyczaj były krótkie trzy wyrazowe zdani. Słownictwo z dnia na dzień staję się bogatsze. Coraz więcej zna synonimów . Gramatycznie też coraz lepiej mu idzie mówienie. Często sam się poprawi jak powie coś nie gramatycznie. Czytanie też coraz lepiej mu idzie. Problem ma tylko z głoskami podobnie brzmiącymi „p” „d” czy „t” „d”, „f” „w”

Monika G.

Witam Pani Zosiu!

Pisze do Pani bo chciała bym aby inne matki dowiedziały się że mikropolaryzacja  mózgu, którą przeszła u Pani Kaja 3 razy naprawdę działa. Pamietam 3 lata temu jak szukałam pomocy aby w końcu coś się ruszyło u Kaji z mową i znalazłam Panią w internecie.

Pamietam doskonale co mi Pani wtedy powiedziała, że u mojej córki nie ma żadnego autyzmu. W Anglii gdzie mieszkamy i tu się Kaja urodziła lekarz rodzinny powiedział ze Kaja ma autyzm, stwierdził to tylko dlatego że Kaja nic nie mówiła mając 3 latka. Jedyne co potrafiła powiedzieć było „mi” czyli miki i udało się jej nieraz powiedzieć „tata” „da” i to było wszystko gdy Kaja miała 3 latka.

Nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu powie do mnie „mamo” tak jak inne dzieci, tak jak dziecko do mamy!! Przychodziła do nas do domu Logopedka angielska około roku ale nie było żadnych efektów. Muszę powiedzieć że jakoś od początku wierzyłam że jest nam Pani w stanie pomóc, że mikropolaryzacja zadziała i coś się w końcu ruszy z mową.

Przeszliśmy 1 wszy panel  mikropolaryzacji w Miedzywodziu w lato 3 lata temu i po pierwszym panelu były  już widoczne efekty w rozwoju mowy jak i w Kaji zachowaniu,

Po pierwszym panelu zaczęły się pojawiać słowa i co jakiś czas nowe, coraz więcej i więcej, a także postępy w zachowaniu. Kaja zaczęła być spokojniejsza cokolwiek docierało do niej bo wcześniej była nieznośna straszna! mogłam jakoś dotrzeć do dziecka inaczej!

Potem następny panel był w październiku w Żarach. Po drugim panelu pojawiały się już krótkie zdania. Byliśmy szczęśliwi ze to naprawdę działa. W Anglii jeździliśmy też do Polskiej neurologopedki około pół roku, co tydzień w soboty.

Kaja robiła postępy.

Z miesiąca na miesiąc coraz więcej postępów. Z niecierpliwoscią czekaliśmy  na następną  polaryzację. Kolejny raz pojechaliśmy w następne lato  na trzecią mikropolaryzacjie. Po trzeciej  mikropolaryzacji  co chwila postęp za postępem, słowo za słowem!

Mogę powiedzieć ze Pani uratowała moje dziecko, Kaja już teraz mówi zdaniami. Chodzi do normalnej szkoły, w szkole mówi po angielsku a w domu po polsku. Jest Pani naszym Aniołem! Dziękujemy z całego serca.

Kaja

U Piotra po odbytych dwóch panelach polaryzacji widać poprawę. Lepiej dobiera słowa, mniej przekręca końcówki oraz całe wyrazy. Coraz częściej pierwszy rozpoczyna rozmowę, zadaje pytania, a nie tylko na nie odpowiada.

Sam uważa, że lepiej mówi i widzi u siebie poprawę. Często sam siebie poprawia, jak przekręci jakieś słowo. Pamięć też funkcjonuje lepiej, popełnia mniej błędów w ćwiczeniach na komputerze.

 

Magdalena Kowalczyk

Mały Jaś

Mój Kochany Jaś urodził się 22 stycznia 2014r.  Jaś był rozkosznym dzieckiem- śmiał się, chwytał zabawki, gaworzył, wymawiał pierwsze sylaby, robił „pa pa”, „koci, koci” i nic nie zapowiadało „TEGO” wielkiego nieszczęścia, które na nas spadło… Nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie „Dlaczego TO się stało?”, „Co poszło NIE TAK?”, „Dlaczego Jaś?…”

Nasz świat zawalił się w czerwcu 2015 r., a właściwie zaczął się dopiero „walić” bo to co najgorsze było dopiero przed nami. Jaś nagle przestał nawiązywać z członkami rodziny kontakt wzrokowy, przestał reagować na swoje imię, sprawiał wrażenie nieobecnego, zabawki pokrył kurz, gdyż przestał zwracać na nie uwagę.. Tyle o stratach… A „zyski”- pojawiły się zupełnie nowe ELEMENTY w zachowaniu mojego dziecka- zaczął machać rękami, wszystkie przedmioty, jakie trzymał w dłoniach wprawiał w ruch okrężny, przestał też mówić- wszystkie dotąd znane już sylaby i pierwsze słowa odeszły w zapomnienie… i to co najgorsze- „odszedł” z naszego rodzinnego świata tzn. przestał się przytulać, nawet do nas nie podchodził, nie zwracał na nas uwagi, był w swoim i tylko sobie znanym świecie, a wokół niego i dla niego liczyły się tylko rzeczy/ przedmioty wykonujący powtarzalny/monotonny ruch…

Moja droga do DIAGNOZY była długa, kręta i wyczerpującą. Pewnie jak każdy statystyczny Polak zaczęłam od czytania informacji w Internecie. Szukałam różnych artykułów, już nie tylko medycznych, aby uzyskać informacje na temat tego, co się dzieje z MOIM SYNEM… Równolegle z tym szukałam fachowej pomocy- i tu szara rzeczywistość i „pielgrzymka” od drzwi do drzwi… Niejednokrotnie słyszałam „Jaś jest jeszcze mały i ma prawo do takich zachowań, może nie mówić”, „Jest Pani przewrażliwiona…”, „Czy to Pani pierwsze dziecko?”… Żaden z lekarzy nie pochylił się fachowo nad moimi przeczuciami. Wiedziałam, że ucieczka dziecka w fiksacje oznacza coś niewłaściwego. Po półtorej roku chodzenia, proszenia o skierowania na badania, robienia różnych testów uzyskaliśmy DIAGNOZĘ- niestety AUTYZM… Zaczęliśmy szukać odpowiednich terapii (a to nie łatwe, w większość są to prywatne zajęcia, ale dostanie się na listę wcale nie jest proste), następnie poszukiwanie przedszkola, psychologa, logopedy, reorganizacja przestrzeni domowej- usunięcie np. dywanów, które powodowały u Jasia fiksacje charakterystyczne dla autystów, pochowanie niektórych zabawek, zabezpieczenie szuflad itp… Czułam się jakbym miała w domu roczne, mimo tego, że trzyletnie, dziecko w domu…Mając diagnozę i orzeczenie o niepełnosprawności dziecka zaczęliśmy działać. Wprowadziłam dziecku dietę bezglutenową, bezmleczną i bezcukrową, zniknęły problemy jelitowe, ale Jaś w dalszym ciągu nie nabywał umiejętności i wiadomości, nie mógł skupić uwagi, nie rozumiał nas, nie mówił. Skierowano nas na pierwszy rezonans magnetyczny obraz mózgu prawidłowy, wyniki krwi również.  Trzy kolejne lata to tak naprawdę intensywna rehabilitacja dziecka. Zajęcia logopedyczne 4 razy w tygodniu, gdzie stosowano metody tj. behawioralno-poznawcza, Growth to play, metoda krakowska i wiele innych. Jaś uczęszczał na zajęcia integracji sensorycznej, terapię czaszkowo-krzyżową, terapię odruchów, arteterapię, dogoterapię, trening słuchowy Johansena i SPPS, chodził do psychologów i psychiatrów…i nic. Niestety na swojej drodze spotkaliśmy wielu terapeutów, którzy wykorzystywali moją niewiedzę, obiecywali tzw. „złote góry”, a po półrocznej pracy rozkładali ręce, nie mogli w żaden sposób dotrzeć do mojego dziecka, zazwyczaj rezygnowali z pracy z nim. Pod koniec 2018r. trafiliśmy do doświadczonej pani psycholog, która przecierała oczy ze zdziwienia, nie mogła uwierzyć, iż mimo tak intensywnej terapii dziecko dalej nie rozumie, nie skupia uwagi, nie rozwija się poznawczo. Skierowała Jasia na kolejny rezonans i jak poprzednio, obraz mózgu prawidłowy. Nie wiedzieliśmy, co dalej robić, badania z rezonansu trafiły na uniwersytet, analizowała go Pani S. stwierdziła wtedy, że to nie jest obraz mózgu dziecka z autyzmem. Niestety nikt z lekarzy nie chciał mnie słuchać, a my wszyscy traciliśmy nadzieję na poprawę. Mój syn rósł, a z nim problemy, zwykłe wyjście do sklepu, na zakupy zaczynało być wyzwaniem.

W lipcu 2019r. trafiliśmy do Pani Zofii Twardochleb na pierwszy panel MIKROPOLARYZACJI do Międzywodzia, gdzie wszyscy terapeuci byli przerażeni stanem, w jakim jest moje dziecko. On biegał, płakał, wyrywał się, nie chciał uczestniczyć w żadnych zajęciach. Polaryzowany był wtedy we śnie, ponieważ w ciągu dnia płakał, krzyczał, zrywał kable…istny horror. Po tym turnusie musiałam podjąć decyzję, czy będziemy uczestniczyć w kolejnych panelach polaryzacji, nie wiedziałam, co robić… Po pierwszym panelu efektu nie było, kolejne etapy wiązały się z wpłatą potężnych, jak dla mnie pieniędzy. Nadmienię, iż jestem samotnie wychowującą matką i utrzymuje się z alimentów i zasiłku na Jasia, niestety musiałam zrezygnować z pracy, aby zająć się opieką nad dzieckiem. Zrobiliśmy „zrzutkę” internetową i udało się. Jaś był w sierpniu jeszcze raz w Międzywodzi, a w październiku w Żarach na mikropolaryzacji. Efekt zauważyłam już po drugim panelu, Jaś był spokojniejszy, więcej poleceń rozumiał, zaczął chwytać kredki, malować, podejmował próby wycinania, siedział przy stole. Po panelu w Żarach (trzeci raz) Janek zaczął powtarzać samogłoski, mówić „dziadzia”, „baba”, „mama”, „tata”, dopasowywać obrazki, siedzieć przy stoliku, te efekty zauważyła też terapeutka Jasia, która zna go od 3 lat, sama nie mogła uwierzyć w to, co się dzieje. Dziś widzę chęć komunikacji u synka, on odpowiada nam na pytania, co prawda jest to bełkot, ale adekwatny do sytuacji. Poprawiła się koncentracja uwagi, rozumienie i MÓJ SYN w końcu śpi całą noc, ubiera się i rozbiera samodzielnie, zaczyna bawić się zabawkami, a przede wszystkim z dziećmi. Jeśli chodzi o wyciszenie i uspokojenie to przytoczę przykład, może prozaiczny, ale dla mnie bardzo ważny: właśnie wróciłam od dentysty, gdzie w poczekalni panował hałas i ścisk, przed polaryzacją musiałabym stamtąd wyjść, bo Jaś zacząłby krzyczeć, płakać, turlać się po podłodze…obawiałam się, jak to będzie dzisiaj, ku mojemu zdziwieniu mój syn usiadł koło mnie na ławce i czekał 30 minut na swoją kolej, machając nóżkami. Już nie boję się wyjść z nim do sklepu, Jaś pięknie stoi w kolejce, nawet wykłada zakupy na taśmę. Jestem ogromnie wdzięczna Pani Zofii za poświęcony nam czas i za to, że jako jedna z nielicznych uwierzyła w moje dziecko. Dzięki Metodzie tDCS mój SYNEK ma szansę na lepsze życie. W każdej sferze rozwoju jego funkcjonowanie uległo ogromnej poprawie i obserwuje to ja i terapeuci, na co dzień pracujący z Jasiem.

Paulina Sadolewska, mama Jasia

Masz pytania?Napisz do nas

 

Afa-Med Centrum Neurorehabilitacji

Rejestracja: 8:00-18:00 codziennie
Twardochleb Zofia
 - tel. 516 133 423,  Szczepańska Marta - tel. 510 263 976
e-mail: z.twardochleb@wp.pl